menukalendarium
Czwartek, 2014-07-31
Imieniny:
Ignacego, Lodomiry
statystyki
  • Odwiedziło nas: 96197 osób
  • Do końca roku: 153 dni
  • Do wakacji: -34 dni
newsletter
Logo BIP

Historia szkoły

Jesteś tu: » Strona główna » Historia szkoły

 

Początki zorganizowanej edukacji w Tyńcu

 

       "Początkowo była w Tyńcu mała jednoklasowa szkółka gminna o jednej sile nauczycielskiej, do której przeważnie małe dzieci uczęszczały. W całej wsi dał się odczuwać brak zamiłowania do nauki. Z biegiem czasu rozwijała się ta szkoła; mieściła się zaś koło plebanii. Mieszkanie zaś nauczyciela i kierownika zarazem było wedle jego życzenia wynajmowanem we wsi."

Tymi słowami rozpoczyna się pierwsza Kronika Szkoły Powszechnej w Tyńcu. I właśnie w niej odnajdujemy informację, że w roku 1904 Jego Eminencja Książę Kardynał Jan Puzyna sprowadził do Tyńca siostry felicjanki, które 18 sierpnia tego roku przejęły akta szkolne. Od tego momentu już nieprzerwanie, aż do dzisiaj, tworzona była historia naszej tynieckiej szkoły. Są to dzieje obfitujące w wydarzenia dramatyczne, w których jak w zwierciadle odbiły się burzliwe losy ostatnich stu lat polskiej historii. Celem niniejszego szkicu jest próba skrótowego opisania tego, co działo się w tynieckiej szkole na przestrzeni owych stu lat.

         Jak wspomina cytowany na  początku autor kroniki, jeszcze przed 1904 istniała w Tyńcu jednoklasowa szkoła. Potwierdzenie tego faktu można odnaleść w monografii Tyńca, autorstwa Pawła Sczanieckiego OSB. Otóż odnajdujemy tam informację, że fundatorem jednoklasowej szkółki parafialnej był o. Ignacy Tomaniewicz, który został miejscowym plebanem w 1794 roku. Była to szkoła z przyczyny klauzury zakonnej tylko dla chłopców otworzona. Tenże sam o. Tomaniewicz w tym czasie jak w klasztorze chłopcy tylko nauki pobierali, on kosztem własnym wynajął dom na wsi, w Tyńcu i w tym domu nauki dla dziewcząt parafialnych udzielał. Póżniej miał nawet wybudować własnym kosztem dom koło plebanii , w którym utrzymywał stałą jednoklasową szkołę dla dziewcząt.

         Wraz z przejęciem w 1904 roku szkoły przez siostry felicjanki zmieniła się jej lokalizacja. Nową siedzibą stał się tzw. dwór? (dzisiaj mieszkają tam siostry felicjanki), mieściły się w nim dwie klasy, do których uczęszczały dzieci na dwie zmiany. Można tylko przypuszczać, że była to placówka o charakterze koedukacyjnym, gdyż nie ma na to żadnego potwierdzenia. Pierwszymi nauczycielkami zostały siostry: Benjamina Berchiet (równocześnie kierowniczka) i Bonifacja Nowak, za katechetą ks. Jan Marszał. Początkowo miejscowa ludność nie okazywała zakonnicom zbyt dużej przychylności, jednak one z zapałem i poświęceniem oddały się pracy z dziatwą szkolną. Dopiero po pewnym czasie dzięki swojej ofiarności i ciężkiej pracy zyskały sympatię i serce mieszkańców Tyńca. Nowa szkoła cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony hierarchów kościelnych, czego dowodem były wizyty, jakie w 1905 roku złożyli ks. biskup Anatol Nowak a przede wszystkim Jego Eminencja Książę Kardynał Jan Puzyna, który uczestniczył w zorganizowanym z okazji zakończenia roku szkolnego uroczystym popisie.

         Świadectwem zaangażowania sióstr i pozytywnych efektów ich pracy są liczne pochwały także ze strony urzędników oświatowych, którzy systematycznie wizytowali szkołę. I tak w Księdze wizytacyjnej odnaleść można taki wpis pochodzący z dnia 11 czerwca 1906 roku: "Zastał c. k. Inspektor szkolny cały budynek szkolny schludnie utrzymany, dziatwę czysto odzianą, pomytą i uczesaną, dzienniki, katalogi i wszystkie inne akta szkolne prowadzone we wzorowym porządku, ćwiczenia pisemne i rysunkowe wszystkie dokładnie poprawione a postępy w naukach w ogóle bardzo dobre."

        

Lata międzywojenne

 

 

         W niepodległej Polsce szkoła nadal się rozwijała. Liczba dzieci zwiększyła się na tyle, że od 1924 roku niezbędna stała się trzecia klasa i trzecia siła nauczycielska. Na tę trzecią klasę Komitet parafialny odstąpił dawny kapitularz w budynku pobenedyktyńskim.

         Kolejna ważna zmiana miała miejsce w roku 1925. Tego roku miejscowa Rada Szkolna podjęła uchwałę o wynajęciu tymczasowo na szkołę murowanego budynku, składającego się z trzech sal, przy ulicy Krakowskiej (dzisiejszy główny budynek szkolny, przy ul. Bolesława Śmiałego) , którego właścicielem było Kółko rolnicze. Po gruntownym remoncie i uporządkowaniu budynku rozpoczęto w nim naukę 1 września 1925 roku. W tym roku także staraniem grona nauczycielskiego powstała biblioteka szkolna, składająca się początkowo z 18 egzemplarzy różnych broszur i książek treści naukowej i moralnej.

         Stopniowo zmianie ulegał również system nauczania. Staraniem inspektora szkolnego Teofila Orszulskiego (zaczął pełnić tę funkcję 15 maja 1925 roku) wprowadzono zwyczaj lekcji pokazowych, a także zmienione zostały podręczniki szkolne. Zaprowadzono ponadto różne księgi kancelaryjne, kronikę szkolną a także pisemne charakterystyki każdego dziecka. Nauczyciele byli motywowani do tego, aby zachęcać uczniów do samodzielnej pracy. Ponadto coraz częściej dzieci szkolne przy okazji świąt kościelnych czy rocznic historycznych urządzały miejscowej ludności poranki lub przedstawienia, z których dochód przeznaczany był na potrzeby szkoły (np. zakup książek do biblioteki). Szczególnie uroczyście obchodzone były rocznice odzyskania niepodległości oraz uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Oto relacja z obchodów święta 3 Maja w roku 1936: "Program tej uroczystości był bogaty. Dzieci z całej szkoły zebrane przed Kółkiem, jak również i inne organizacje tutejszej gminy, szły parami do kościoła i tak wróciły po nabożeństwie. Po nieszporach odbyła się akademia. Odczyt miała uczennica z 7 klasy. Dziatwa szkolna odegrała sztukę pt. Na dzień 3 maja, z której wywiązały się bardzo dobrze. Gimnastyka rytmiczna chłopców kl.V i VI, polonez dziewczynek, śpiewy i deklamacje, zakończono żywym obrazem. Akademia ta wypadła bez zarzutu i zostawiła w duszach uczestników głębokie wspomnienie."

           W latach trzydziestych tradycją było również organizowanie uroczystych imprez patriotycznych z okazji imienin Prezydenta RP.   Szkoła stawała się więc ośrodkiem o znaczeniu kulturotwórczym. Bardzo uroczyście obchodzono też zakończenie roku szkolnego. Oto relacja kronikarza z roku 1927: "Rok szkolny zakończono uroczystym nabożeństwem w kościele. W klasach zaś śpiewem, deklamacjami, rozdaniem zeszytów, robót, nagród i odczytaniem klasyfikacji tak ogólnej jak i szczegółowej dotyczącej każdego dziecka z osobna."

         Grono nauczycielskie starało się również w każdym roku szkolnym organizować kilka wycieczek do pobliskich okolic w celach naukowych (m.in. do Wieliczki, na Wawel). Organizowane były również majówki, których najczęstszym miejscem był Park Wolskiego.

         W roku szkolnym 1927/1928 dzierżawiony dotąd budynek szkolny został kupiony przez Radę Szkolną miejscową i gminę Tyniec na własność szkoły. W roku następnym przeprowadzono wybory przewodniczącego Rady Szkolnej, na jej czele stanął Piotr Emilewicz, postać wielce zasłużona dla tynieckiej szkoły, późniejszy wójt gminy Tyniec. To właśnie dzięki jego staraniom wkrótce otynkowano budynek szkolny na zewnątrz, podwórze otoczono murem, wewnątrz zaś budynku szkolnego dokonano gruntownego remontu. W roku szkolnym 1930/31 rozbudowano budynek szkolny (całkowity koszt wyniósł 30 tysięcy złotych), który został poświęcony 26 października 1931 roku. W rozbudowanej szkole zorganizowano pierwsze w wiosce przedszkole, które przetrwało aż do wybuchu wojny. Dzięki operatywności kierowników szkoły, a także pomocy władz oświatowych szkoła stawała się coraz lepiej wyposażona w różnorodne pomoce (pierwsze mapy ścienne, zestaw narzędzi do zajęć praktycznych, nóż introligatorski, a nawet fisharmonia i patefon). Zadbano również o zagospodarowanie otoczenia szkoły, zasadzono drzewa owocowe i akacje.

         Ale lata międzywojenne to również okres ogromnych problemów, z jakimi musieli się zmierzyć zarówno uczniowie jak i nauczyciele. Najtragiczniejsze w skutkach okazały się powodzie, które w tym okresie dotknęły Tyniec kilka razy. Krótsze lub dłuższe przerwy w pracy szkoły powodowane również były przez epidemie grypy, tyfusu, a także niesprzyjające warunki pogodowe w tym silne mrozy czy gwałtowne opady śniegu. Podejmowane wielokrotnie akcje dożywiania, czy też inne formy pomocy najbiedniejszym  łagodziły nieco skutki ubóstwa miejscowej ludności.

         Jednak to, co najgorsze miało dopiero nadejść. Oto zapis z kroniki pochodzący z roku 1938: "Na horyzoncie politycznym coraz ciemniej. Rozpoczęły się przygotowania wojenne. Ruchy,  przejazdy i przemarsze wojsk. Podczas gdy ważąsię losy państw i narodów w szkole cicha i mrówcza praca."

 

Wojna i okupacja

 

         1 września wybuch wojny. Ludność w panicznym popłochu wyruszyła na wschód, by po kilkunastu dniach wędrówki bezcelowej, często wśród strasznych przeżyć, powrócić do domu. We wsi zostało zaledwie kilkanaście osób. Dopiero od ósmego zaczęli powoli ciągać uciekinierzy.

         Tak o pierwszych dniach  II wojny Światowej napisał kronikarz szkolny. Mimo wybuchu wojny rok szkolny 1939/40 rozpoczął się tradycyjnym nabożeństwem. Jednak od samego początku pojawiły się rozliczne problemy: jedna z nauczycielek nie dotarła na czas, grono nie pobierało pensji, nie było węgla na opał, gminy udzielały skąpych zapomóg. Dopiero od stycznia 1940 roku sytuacja finansowa nieco się poprawiła. Jednak władze okupacyjne nakazały oddanie starych podręczników (ich miejsce miała zastšpić gazetka), zaprzestano nauczania historii i geografii.

         Mimo okupacji szkoła w kolejnych latach nie zaprzestała działalności. Od 1 września 1940 roku dla uczniów zaczęła wychodzić gazetka "Ster" ciesząca się dużą popularnością. Dzięki wysiłkom wójta, Piotra Emilewicza szkoła mogła funkcjonować także w zimie, organizowane były wystawy, uroczy?cie obchodzono I Komunię Świętą.

         Od roku 1941/42 szkoła zyskała czwarty etat nauczycielski i czwartą salę, która urządzono w kancelarii, zaś naukę religii prowadzili O. benedyktyni (którzy powrócili do Tyńca tuż przed wybuchem wojny). Jednak na okres zimy naukę tego roku przerwano. O pogarszającej się sytuacji świadczy również to, że "Ster" zaczął się ukazywać nieregularnie z powodu braku papieru, a w szkole władze zarządziły zbiórkę starych materiałów, szkła, papieru.

         W następnym roku początkowo dzieci bardzo licznie garnęły się do szkoły, ale na wiosnę rozpoczęły się epidemie odry, tyfusu i czerwonki, które sprawiły, że na kilka tygodni klasy prawie zupełnie opustoszały. Coraz trudniejsze zadania miały do wykonania nauczycielki, oprócz pracy pedagogicznej zmuszane były do bezinteresownego sporządzania różnych spisów, zestawień, które powodowały przerwy w nauce. Jedna z długoletnich nauczycielek siostra Natalia Brzezińska zmuszona została do przejścia na emeryturę. Oto, co o sytuacji w roku szkolnym 1943/44 zapisano w kronice: " W trudnych warunkach rozpoczęto naukę. Podręczników brak zupełny- "Ster" ich nie zastąpi. Zeszyty i przybory szkolne szalenie drożeją, tak że przeciętny uczeń nie jest w stanie zaopatrzyć się we wszystko jak należy. Wszędzie w okolicy szkoły pozajmowane przez wojsko. I naszej szkole lada chwila to grozi."

         Niestety nie udało się tego uniknąć i z końcem kwietnia 44 roku cały budynek został zajęty przez wojsko. Na szczęście dzięki zapobiegliwości ówczesnej kierowniczki, J.Neugebauer zdołano uratować wyposażenie szkoły, które zostało przewiezione do domu A.Spólnika, gdzie urządzono jedną klasę. Kolejne dwie sale wynajęto w domach A. Stępkowskiej i sołtysa M.Jandy.

          W następnym roku szkolnym w czasie bardzo niepewnej sytuacji, naukę rozpoczęto w połowie września. Lekcje odbywały się w trzech miejscach: w domach p.Gąsiorka i J.Apostołowej oraz na plebanii. Mimo trudnych warunków i ciasnoty szkoła funkcjonowała. Sytuację komplikował dodatkowo zbliżający się front. Wreszcie 18 stycznia dzieci zostały zwolnione ze szkoły, gdyż w samym Tyńcu rozpoczęła się strzelanina. Walki trwały 5 dni, później nastąpiły przemarsze wojsk i taborów radzieckich i dlatego naukę podjęto dopiero 8 lutego. Mieszkańców opodatkowano na rzecz szkoły i wkrótce dokonano pobieżnego remontu, który umożliwił rozpoczęcie zajęć w odnowionym budynku. Jednak w czerwcu szkoła znowu została zajęta, tym razem przez wojsko radzieckie, obozowała w niej kolumna sanitarna i telefoniści. Nowym miejscem nauki stał się dwór, gdzie urządzono dwie małe sale. Koszmar wojenny dobiegł końca.

 

Lata 1945-1949

 

 

         Pierwsze lata powojenne mimo odmiennej sytuacji politycznej w kraju nie spowodowały wielkich zmian w funkcjonowaniu tynieckiej szkoły. Nadal grono nauczycielskie tworzyły przede wszystkim siostry felicjanki. Zajęcia z powrotem odbywały się w starym budynku, który został gruntownie wyremontowany i powrócił do dawnego wyglądu. W szkole organizowane były także  kursy dla dorosłych.

         Grono nauczycielskie z powrotem mogło przygotowywać przedstawienia, często o charakterze religijnym, coraz ściślej współpracowano z opactwem OO benedyktynów. Troskę o szkołę przejawiały także władze państwowe. Wielkim wydarzeniem była wizyta wojewody krakowskiego dr. Pankiewicza, która miała miejsce 3 kwietnia 1946 roku. Dzieci przygotowały na tę okazję specjalny program, który tak spodobał się wojewodzie, że zaprosił uczniów do siebie do Krakowa. I obietnicy dotrzymał. Oto relacja z wizyty dzieci w Krakowie: "8 maja ob. Wojewoda obiecał przysłać auto po swoich gości. I przyjechało "wielkie ciężarowe". Najpierw zapakowano "Wesele krakowskie"- 4 pary dzieciaków z I kl. z muzyką (jeden uczeń dobrze grający na harmonii). Potem dzieci wybrane z klasy VI I VII, pod opieką 3 nauczycielek. Za pól godziny znaleśliśmy się, biali od kurzu, na podwórzu gmachu województwa. Po oczyszczeniu i otrzepaniu z kurzu, zaprowadzono dzieci do stołówki, gdzie ugoszczono ich śniadaniem, kawa i kanapki z wędliną. Przybył wojewoda, dzieci odtańczyły krakowiaka, podziękowały ob. Wojewodzie, który siedział wśród nich przy stole, a następnie obszedł stół, rozmawiając z każdym poszczególnym dzieckiem. Ułożono program dnia, auto otrzymaliśmy do rozporządzenia na cały dzień, także przewodnika turystycznego, zaproszenie na obiad i bezpłatne bilety do Teatru marionetek." Co ciekawe, po całodziennej wycieczce dzieci bezpośrednio po powrocie do Tyńca udały się na nabożeństwo majowe.

Wkrótce, bo już 14 maja odbyła się kolejna wycieczka do Krakowa, w trakcie której miał miejsce, odnotowany w kronice, "dramatyczny" incydent: "Po wyjściu ze Smoczej Jamy okazuje się, że zaginął najmłodszy z wycieczki, którego zabrał ojciec-furman na własną odpowiedzialność, uczeń II klasy Janda. Po przeszukaniu Jamy okazało się, że chłopca nie ma, wróciliśmy na Wawel, pytając i szukając wszędzie. Bezskutecznie. Kierowniczka zgłosiła zaginięcie w rejonowej milicji, stąd odesłano ją do głównej komendy, a tam do rejonu wawelskiego. Po powrocie na Smoleńsk, gdzie stały furmanki, dowiadujemy się, że ojciec zaginionego i jego kolega wprost nieprzytomni od wódki z żalu za stratą dziecka! Wyruszyliśmy wreszcie prawie galopem z takimi furmanami, do Tyńca, z przekonaniem, że mały z pewnością jest już w domu. I tak się stało! Janda wyszedł ze Smoczej Jamy, wsiadł na łódkę, przeprawił się przez Wisłę i drogą, za mleczarkami wrócił wczesnym południem do wsi. Ojcowie z radością całą noc pili znowu w szynku."

         W roku szkolnym 1947/48 rodzice dzieci szkolnych uchwalili dobrowolne opodatkowanie się na przeprowadzenie zewnętrznego remontu budynku szkolnego. Doprowadzono go do skutku, m.in. otynkowano północną ścianę, ogrodzono podwórze, poprawiono cały mur frontowy, wybetonowano kawałek podwórka.  28 września miała miejsce wielka uroczystość: otwarcie i poświęcenie linii elektrycznej połączone z lokalnymi dożynkami. Przybyli na nią przedstawiciele władz państwowych: wojewoda, starosta, wiceminister. Impreza odbyła się na dziedzińcu ruin opactwa i miała bardzo uroczysty charakter.

         W tym roku szkolnym włączono tyniecką szkołę do rzędu placówek, które na miejscu mają wyświetlane filmy szkolne. Ze względu na brak prądu, projekcje odbywały się w dużej sali domu gromadzkiego. Jednak operator filmowy wobec trudnego dojazdu wkrótce przestał przyjeżdżać.

         W roku szkolnym 1948/49 do szkoły uczęszczało 216 dzieci: 109 chłopców i 107 dziewcząt. W tym czasie, jak odnotowano w kronice, szkoła nosiła imię Św. Jana Kantego i z okazji Dnia Patrona zorganizowano uroczystą akademię. Kilka dni później zorganizowano obchody zupełnie innej w swym charakterze rocznicy:

         Członkowie TPŻ urządzili dla kolegów i koleżanek w dniu 7 XI akademię o charakterze bojowym z okazji obchodu 31 rocznicy Rewolucji październikowej i miesiąca pogłębienia przyjaźni polsko-radzieckiej.

         Takie to były czasy. Obok opłatka, w szkole były pogadanki z okazji 30 rocznicy utworzenia partii komunistycznej i dnia otwarcia Kongresu Zjednoczonych Partii Robotniczych. Coraz mocniej na teren szkoły wkraczała polityka.

          Próbowano również korzystać z dobrodziejstw elektryfikacji: " W pierwszych dniach maja ob. Modelowski, członek Komitetu Rodzicielskiego, przeprowadził przewody do radia i przyniósł aparat. Niestety ten ostatni, kupiony z drugiej ręki, raz, był już zepsuty, po drugie za słaby, audycje wychodziły niezrozumiale, słabo jak brzęczenie muchy. Na dodatek po dwóch dniach, funkcjonariusze Polskiego Radia poprzecinali druty, gdyż aparat nie został przez ob. Modelskiego na czas zgłoszony i opłacony. Cała impreza odbyła się bez porozumienia z Kierownictwem szkoły."

         Nikt wtedy pewnie nie przypuszczał, jak wiele zmieni się w szkole wraz z rozpoczęciem następnego roku szkolnego.

 

Lata 1949-1960

 

 

         Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego 1949/50 nastąpiły w tynieckiej szkole wielkie zmiany. Kierownikiem szkoły został Józef Noga, który bardzo krytycznie oceniał stan edukacji w Tyńcu, czego dowodem jest zapis w kronice: " Dotychczas szkoła prowadzona była przeważnie przez zakonnice (Felicjanki). Poświęcały one szkole bardzo wiele czasu. Podkreślały wszędzie przesadną niekiedy łączność i zależność szkoły od kościoła i religii. Księża Benedyktyni z miejscowego klasztoru uczyli religii w wygórowanym wymiarze godzin, bo 14 zamiast przepisanych 10. Stan jaki tutaj zastałem mocno mię przeraził. Poziom nauki bardzo niski , dzieci ogólnie nieznośne i niekarne jakkolwiek spotkałem tutaj pewien procent inteligentnych i dobrze w domu przez rodziców prowadzonych."

         Stopniowo ze szkoły usuwane były siostry felicjanki. Zmieniał się również stosunek do uczniów i społeczności tynieckiej. Na kartach kroniki niejednokrotnie odnaleść można bardzo krytyczne sądy zarówno na temat uczniów jak i dorosłych mieszkańców Tyńca (cytaty pochodzą  z lat 1950-51): "praca szła bardzo ciężko z powodu dużych braków wśród dziatwy a niekiedy i nauczycieli", "prowadzenie wycieczki należało do trudnych zadań szkoły z powodu małej karności. Dzieci na wycieczce dysponowały przeważnie większą gotówką", " praca była jednak bardzo ciężka, bo tutejsze dzieci są leniwe i niekiedy tępe, dużo czasu przeważnie do końca zimy poświęcają dziewiarstwu co im i ich rodzicom przynosi duży zarobek", "dzieci w jesieni i zimie do lutego pracują w domu, zajmują się dziewiarstwem, które daje duży zarobek, a praca szkolna przedstawia się bardzo słabo".

         Jednocześnie nowe władze szkolne dbały o poprawę warunków nauczania (dobre oświetlenie sal) i higienicznych, zostały wybudowane możliwe ustępy oraz śmietnik. Zmieniała się równocześnie obrzędowość szkolna, nie było już nabożeństw rozpoczynających i kończących każdy rok szkolny. Oto krótkie opisy owych uroczystości: "Rok ten (1950/51) rozpoczęliśmy akademią, w której wzięli udział przedstawiciele miejscowej komórki PZPR, członkowie Komitetu Rodzicielskiego oraz licznie zebrani rodzice."

         Zakończenie roku szkolnego było uroczyste połączone z popisami dziatwy przy współudziale przedstawicieli tutejszych organizacji jak ZMP, PZPR i rodziców.

         Obok dbałości o rozwój intelektualny młodego pokolenia bardzo mocno troszczono się o jego wychowanie: " W realizowaniu programu przy każdej sposobności podkreślano osiągnięcia i dorobek Polski Ludowej pod rządami klasy robotniczej. W szeregu uroczystościach w Domu ludowym i w szkole budzono i rozwijano patriotyzm ludowy ,uczono szacunku do międzynarodowych postępowych tradycji, które przyczyniły się do zwycięstwa idei postępu i sprawiedliwości społecznej. Dzieci głośno manifestowały na rzecz pokoju. Miejscowe społeczeństwo ogólnie jeszcze nie dorosło, żeby zrozumieć wysiłek grona nauczycielskiego, w kierunku wychowania dzieci w duchu postulatów demokracji ludowej. Wpływ klasztoru i dawnego wychowania w duchu klerykalnym jest tutaj bardzo wyrażny."

         Wprowadzono również apele poranne przed ósmą na korytarzu, gdzie dzieci po modlitwie śpiewały rewolucyjne pieśni, zaznajamiały się z dziennikiem radiowym wysłuchiwały pogadanek aktualnych i wychowawczych.

         Decyzją Ministra Oświaty z dniem 1 września 1954 roku zaniechano odmawiania modlitwy przed i po nauce, fakt ten nie został dobrze przyjęty przez ludność i jak pisze kronikarz "był duży szum w gromadzie".

         W latach pięćdziesiątych stopniowo wzrastała zarówno liczba dzieci uczęszczających do szkoły jak i nauczycieli.  W roku szkolnym 1950-51 zapisanych było 191 uczniów, a siedem lat później już 259 (najliczniejszym oddziałem była klasa I, do której zapisano aż 44 dzieci). Jednak nie wszystkie dzieci uczęszczały do szkoły, co było przedmiotem troski zarówno kierownika jak i władz oświatowych. Grono nauczycielskie składało się w tym okresie początkowo z pięciu nauczycieli, ale już w roku szkolnym 1959/60 pracowało w Tyńcu siedmiu pedagogów, którzy prowadzili również kursy dla analfabetów.

         W kronice odnotowano również fakt, że coraz więcej uczniów kończących szkołę podejmowało dalszą naukę zarówno w szkołach ogólnokształcących jak również technikach i szkołach zawodowych. I tak na przykład w roku szkolnym 1952-53 w klasie VII wybitnie zdolnych było 5, z których dwoje udało się do szkoły ogólnokształcącej, 1 technikum budowlane, 2 technikum chemiczne. 5 chłopców udało się do mechanicznej średniej szkoły zawodowej.

         Nie zrezygnowano również z organizowania stosunkowo częstych wycieczek. Dzieci wyjeżdżały do krakowskich teatrów, ale również do Krakowa, Oświęcimia, Zakopanego. Tradycjąstały się coroczne zabawy choinkowe czy też imprezy z okazji Dnia Dziecka, w których organizację włączał się Komitet Rodzicielski. Starano się również pomagać najuboższym dzieciom, organizując akcje dożywiania.

         Pod koniec lat pięćdziesiątych w związku ze wzrostem liczby uczęszczających do szkoły dzieci, ówczesny kierownik, Bronisław Dziurgoł, wystąpił z inicjatywą budowy w najbliższej przyszłości "nowoczesnej szkoły". Jednak pomysł ten nie mógł się doczekać realizacji, jak sam zanotował w kronice (rok szkolny 1958/59):   "A jeżeli chodzi o wyszukanie przynajmniej parceli pod budowę nowej szkoły, o którą nie powinno być trudno, to poza założeniem Komitetu Budowy Szkoły nic nie zrobiono."

         Wobec braku możliwości zbudowania nowego budynku, w roku 1960 został przeprowadzony kapitalny remont szkoły, wybudowano nowe piece, stopnie, wymieniono 23 okna i całą szkołę odmalowano.

 

Lata 1961-1989

 

         Praca szkoły w kolejnych latach przebiegała bez większych zakłóceń. Oczywiście przemożny wpływ na funkcjonowanie placówek oświatowych w tym okresie miał ustrój państwa. Sytuacja polityczna w  kraju zmieniała się, podejmowano próby rozmaitych reform, również w dziedzinie edukacji.

         W roku szkolnym 1961/62 do szkoły uczęszczało 294 uczniów, a już w następnym roku liczba dzieci przekroczyła 300 i w kolejnych latach wzrastała. W związku z tym zwiększała się też liczebność grona nauczycielskiego. Na początku lat siedemdziesiątych pracowało 11 pedagogów. Przez pewien czas szkoła pracowała na trzy zmiany, dlatego w 1964 wynajęto dodatkową izbę lekcyjną u Marii Emilewicz. Jednak sytuacja nadal była bardzo ciężka, szkoła była przepełniona. Wizytujący placówkę w 1970 roku wizytator stwierdził, że nauczyciele i dzieci pracują w bardzo trudnych warunkach. Dlatego jeszcze w tym samym roku przystšpiono do kolejnego remontu kapitalnego. Tym razem trwał on aż do grudnia 1971 roku. W tym czasie zreperowano dach, wymieniono stolarkę, posadzki, zakupiono piece elektryczne, odnowiono elewację, wreszcie wykonano nową instalację elektryczną.

         Przełomowym wydarzeniem tak dla szkoły jak i całego Tyńca była przeprowadzona od 1 stycznia 1973 roku reforma podziału administracyjnego. Od tego dnia Tyniec został przyłączony do Krakowa, w związku z tym zmieniła się również nazwa szkoły. Od tego dnia stała się ona Szkołą Podstawową nr 132 w Krakowie.

         Kolejny poważny remont budynku miał miejsce w latach 1985-89. Rozpoczšł się on 1 września 1985 roku. Przewidziane prace miały tak poważny charakter, że niemożliwe było prowadzenie zajęć w dotychczasowym budynku, dlatego przez 4 lata uczniowie z Tyńca uczyli się w szkole w Kostrzu. Budynek szkolny został w tym okresie przebudowany i odnowiony.

 

Ostatnie dwudziestolecie

        

         Przełom roku 1989 zapoczątkował szereg przemian w naszym kraju. Narodziny III Rzeczpospolitej, pełna suwerenność, reformy gospodarcze, wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej, to tylko niektóre z najważniejszych zmian, jakie dokonały się w ciągu ostatnich piętnastu lat.

         Wiele zmieniło się również w dziedzinie oświaty, tu również przeprowadzono rozliczne  reformy. Zmiany nie ominęły również tynieckiej szkoły. Ostatnie piętnastolecie obfitowało w wiele wydarzeń. Do tradycji szkolnej weszły (czasem powróciły) takie uroczystości jak: obchody Święta Niepodległości, rocznice uchwalenia Konstytucji 3 maja, opłatki klasowe, akcja "Sprzątanie świata", czy od niedawna Dzień Patrona Szkoły. Po ponad trzydziestu latach do szkoły powróciły lekcje religii. Wreszcie na skutek reformy systemu edukacji, tyniecka szkoła została przekształcona z ośmio- na sześcioklasową. Trudno napisać o wszystkich wydarzeniach, więc wspomnę tylko o najważniejszych.

         Od listopada 1993 zaczęła działać mała sala gimnastyczna w budynku przy ulicy Benedyktyńskiej 4. Szkoła zyskała więc nowy budynek zwany potocznie "Lutym Turem", w którym obok sali gimnastycznej znajdują się także dwie sale lekcyjne dla młodszych dzieci, a obecnie także świetlica szkolna.

W październiku 1995 odwiedzili naszą szkołę goście z Holandii. Uczestniczyli w imprezie z okazji Święta Komisji Edukacji Narodowej a także podarowali sprzęt (krzesełka i stoliki).

         Dwa lata później uczniowie tynieckiej szkoły mogli wreszcie wejść do nowootwartej pracowni komputerowej. Na początku znajdowały się w niej jedynie cztery komputery. Przez następne lata pracownia była stopniowo modernizowana, ilość komputerów znacznie się zwiększyła, a od ubiegłego roku uczniowie mogą korzystać z dobrodziejstw Internetu.

         Od roku 1997 trwały prace związane z wyborem Patrona Szkoły. Spotykali się nauczyciele, rodzice, a także samorząd uczniowski, aby rozmawiać na ten temat. I wreszcie 3 marca 1998 roku odbyło się wspólne spotkanie przedstawicieli rodziców, Rady Pedagogicznej oraz samorządu uczniowskiego. W jego trakcie zaprezentowano trzy kandydatury: generała Kazimierza Pułaskiego, Henryka Sienkiewicza i Św. Benedykta z Nursji. Następnie odbyło się głosowanie. Okazało się, że najwięcej głosów uzyskała kandydatura Św. Benedykta, a więc to on zostać miał wkrótce Patronem Szkoły.

         W roku 1998 obchodzona była 80 rocznica odzyskania niepodległości. Z tej okazji zespół artystyczny tynieckiej szkoły przygotował wielką inscenizację zatytułowaną "Ad maximam Poloniae gloriam". Przedstawiała ona najważniejsze momenty w historii Polski, począwszy od bitwy po Grunwaldem, aż po wydarzenia, które nastąpiły bezpośrednio po dniu 11 listopada 1918 roku. Na spektakl przybyło wielu znamienitych gości, wśród nich znaleźli się: jeden z najstarszych żyjących w Krakowie oficerów Wojska Polskiego, generał brygady Bogdan Zieliński "Tytus", Kurator Oświaty Jerzy Lackowski, przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego i Urzędu Miasta a także kombatanci i żołnierze.

         10 maja 1999 roku nadszedł dzień, na który społeczność tynieckiej szkoły od dawna czekała. Po latach starań nastąpił wreszcie moment, w którym Szkole nr 132 w Krakowie nadano imię Św. Benedykta z Nursji. Na uroczystość przybyło do naszej szkoły wielu znakomitych gości, wśród których znaleźli się między innymi: Jego Przewielebność Ojciec Opat Adam Kozłowski, Wiceprezydent Miasta Krakowa Teresa Starmach, a także przedstawiciele Kuratorium Oświaty i Wychowania, Urzędu Wojewódzkiego, radni. Z tej okazji odsłonięto i poświęcono tablicę pamiątkową przedstawiającą Św. Benedykta z Nursji, na której widnieje hasło: "Stanąłeś na czasów granicy, by chronić dobro". Następnie na sali gimnastycznej zaproszeni goście i uczniowie obejrzeli spektakl pt. "Chronić dobro", prezentujący główne założenia nauki Św. Benedykta.

         Zakończenie roku szkolnego 1998/99 miało szczególny charakter. W związku z reformą systemu edukacji, kończący naukę uczniowie klas szóstych stali się pierwszymi absolwentami, którzy od nowego roku szkolnego rozpoczynali naukę w gimnazjum. Zdecydowana większość trafiła do rejonowego Gimnazjum nr 22, przy ul. Skwerowej 3

         W następnym roku szkolnym wielki sukces odniosły uczennice klasy VIIIb. Zwyciężyły one w konkursie organizowanym przez ambasadę Szwecji na plakat przedstawiający uroki tego kraju. Nagrodą dla całej klasy był darmowy wyjazd na tygodniową wycieczkę do Sztokholmu. I na początku czerwca 2000 roku cała klasa wyjechała do Szwecji, spędzając tam cały tydzień. Uczniowie mieszkali w domach swych szwedzkich kolegów i mieli zapewnionych wiele atrakcji, spotkali się na przykład z burmistrzem Sztokholmu. Szwedzi zostali zaproszeni do złożenia wizyty w Krakowie. I dlatego we wrześniu 2000 roku grupa szwedzkich uczniów przybyła do Tyńca i spędziła tu kilka dni.

         Szczególny i można powiedzieć historyczny charakter miało zakończenie roku szkolnego 1999/2000. W tym roku opuścili szkołę ostatni absolwenci, którzy uczęszczali do szkoły podstawowej przez osiem lat. Od roku następnego szkoła tyniecka stała się szkoła sześcioklasową.

         21 marca 2001 pierwszy raz uroczyście obchodzony był w szkole Dzień Patrona. Z tej okazji został zorganizowany konkurs wiedzy o Św. Benedykcie. Reprezentacje poszczególnych klas musiały zmierzyć się z różnymi zadaniami, które wymagały dużej wiedzy i umiejętności: rysowano plakaty, układano puzzle, odpowiadano na pytania dotyczące postaci patrona i historii opactwa tynieckiego. Pierwszym, historycznym zwycięzcą została klasa VIa. Od tego roku ten sposób świętowania Dnia Patrona stał się coroczną tradycją.

         Zresztą współpraca szkoły z opactwem układa się bardzo dobrze. Klasztor wspomaga szkołę w procesie wychowawczym, ojcowie benedyktyni są częstym gościem na różnych imprezach szkolnych, organizowane są wspólne przedsięwzięcia. W roku szkolnym 2003/2004 uczniowie i nauczyciele włączyli się w obchody pięćdziesięciolecia kapłaństwa wielkiego przyjaciela tynieckiej szkoły, Ojca Leona Knabita OSB. Zorganizowany został benefis, w którym uczestniczyli zaproszeni goście, przyjaciele, znajomi, dawni uczniowie Ojca Leona.

         Cały czas podejmowane są działania związane z modernizacją bazy szkoły. W sierpniu 2001 roku ruszyła długo oczekiwana budowa nowej sali gimnastycznej. W powstającym budynku znajdą się również sale lekcyjne, stołówka, zaplecze  sanitarne, tu również znajdzie swoje nowe miejsce tynieckie przedszkole.

Opracowanie: szkolnastrona.pl

Sponsorzy nagród w konkursie "Szkolnastrona Roku 2012"

Mentor YDP Entelo